Jeśli jeszcze nie czytaliście naszego poprzedniego wpisu o atrakcjach Omanu, gorąco Was do tego zachęcamy! Znajdziecie tam mnóstwo przydatnych informacji o tym fascynującym kraju oraz nasz plan podróży. Opisujemy w nim przede wszystkim miejsca warte odwiedzenia w północnej części Omanu. Dowiecie się tam również o tym:
✅ czym są wadi i które warto zobaczyć – np. Wadi Shab, Wadi Bani Khalid czy Wadi Tiwi,
✅ jak wygląda noc na skraju pustyni,
✅ kto jest głową państwa w Omanie,
✅ dlaczego warto wybrać się w góry i przejść słynny „Balcony Walk”.
Jeśli natomiast interesuje Was stolica Omanu – Maskat, zapraszamy do osobnego wpisu poświęconego temu miastu.
A teraz przejdźmy do praktycznych wskazówek dotyczących podróży do Omanu! 🚀
Transport w Omanie
Jeśli chcecie na własną rękę zwiedzać Oman, to wypożyczenie samochodu jest najlepszą opcją – daje to dużo niezależności i możliwość zwiedzania we własnym tempie. Jeśli chodzi o transport publiczny – niestety nie możemy się za wiele wypowiedzieć, ponieważ nie korzystaliśmy z niego. Słyszeliśmy jednak, że nie jest on zbyt mocno rozbudowany, zwłaszcza poza większymi miastami, a poruszanie się nim jest raczej mocno ograniczone i tym samym, niekoniecznie uda się Wam dojechać wszędzie tam, gdzie byście chcieli.
Naszym głównym środkiem transportu było autko z napędem 4×4. No, może nie takie “autko”, bo była to całkiem spora Toyota Land Cruiser Prado 4×4…

Oman – kraj stworzony do off-roadu
Długo się zastanawialiśmy, czy warto dopłacać do samochodu z napędem na 4 koła zwłaszcza, że jego cena była ponad 2 razy większa od „zwykłego” samochodu.
W Omanie można poruszać się po nowoczesnych, wielopasmowych autostradach (chociaż kilkadziesiąt lat temu w Omanie była tylko jedna droga asfaltowa!), zwłaszcza w okolicach stolicy. Jednocześnie jednak jest to kraj wprost stworzony do off-road’u! I choć da się ominąć bezdroża, to zdecydowanie warto się jednak odważyć i wybrać „w nieznane”! Jest tu wiele tras i przez pustynię, i przez góry, które zapewniają niesamowite wrażenia. Wydaje się tu też książki z poradnikami o najlepszych trasach offroadowych. Wiele miejsc w Omanie jest też całkowicie niedostępnych zwykłym samochodem lub przynajmniej jest to mocno utrudnione. Tak więc samochód 4×4 to czasami konieczność!
Wadi Bani AWF
My w szczególności polecamy trasę przez Wadi Bani AWF. To kilkadziesiąt kilometrów trasy po nieutwardzonych drogach przez wadi, kaniony i góry. Uwaga – na tej drodze asfaltu nie uświadczycie 😂

To początek trasy Wadi Bani AWF… i znak informujący, że dalej już tylko off-road. Co więcej, kawałek wcześniej przywita Was jeszcze wielki znak z logiem Google (niestety chyba z wrażenia nie zrobiliśmy zdjęcia) i poinformuje, że…. „jeśli dotarliście tu z nawigacją Google Maps i nie wiecie na co się piszecie, zawróćcie 😁 Na tej drodze trzeba posiadać odpowiednie umiejętności i przystosowany do tej trasy samochód”. My po chwili zwątpienia, mimo iż nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiliśmy, zdecydowaliśmy się okiełznać 4-ro litrowy silnik naszej Toyoty Land Cruiser i ruszyć przez bezdroża. I zdecydowanie bardzo nie żałujemy! Wrażenia były niesamowite, a sama droga nie wydała nam się jakoś specjalnie trudna do pokonania – mając oczywiście samochód 4×4.
Wynajem samochodu
Jako, że mieliśmy w planach jazdę po bezdrożach, zdecydowaliśmy się wynająć samochód z pełnym ubezpieczeniem. I polecamy to każdemu, żeby mieć spokojną głowę podczas podróży. Natomiast okazało się, że dość późno zabraliśmy się za szukanie – dostępność samochodów 4×4 nie była duża i trochę zajęło nam znalezienie dobrej opcji. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na tę firmę, którą znaleźliśmy na innym blogu podróżniczym.
Za 10 dni zapłaciliśmy 4400 zł z, co stanowiło ⅓ naszego całego budżetu 😅 Na szczęście udało się zaoszczędzić na paliwie. Na stacjach benzynowych cena paliwa to zazwyczaj jedynie 2.50 zł za litr! Ropy na Półwyspie Arabskim póki co nie brakuje, więc mogą tam sobie pozwolić na tanie paliwo (jeszcze).
W ramach naszego pakietu mieliśmy do wykorzystania 200 km dziennie, co w przypadku poruszania się tylko po północy kraju w zupełności wystarczyło. Jednak jeśli planujecie podróż nieco dalej na południe, chociażby do Salalah, to na pewno warto przeliczyć sobie trasę i zadbać o wyższy limit kilometrów.
Z formalności – mieliśmy ze sobą na wszelki wypadek międzynarodowe prawo jazdy, ale oficjalnie nie jest ono wymagane, ponieważ Oman nie należy do żadnej konwencji międzynarodowej. W teorii polskie prawo jazdy powinno być wystarczające. Podczas podróży trafiliśmy dwa razy na kontrolę drogową i mieliśmy wrażenie, że Omańczycy nie za bardzo wiedzieli co zrobić i jak czytać nasze dokumenty (zarówno polskie jak i międzynarodowe prawo jazdy). Za każdym razem dłuższą chwilę zajęło im przyglądanie się dokumentom, po czym machali ręką i puszczali nas dalej.
Bezpieczeństwo na drogach
Podróżując po Omanie czuliśmy się bardzo bezpiecznie na drogach – Omańczycy jeżdżą w większości bardzo przepisowo, dodatkowo mieliśmy w samochodzie zamontowany limit prędkości (bodajże 110km/h – jest to podobno standardowa praktyka w omańskich wypożyczalniach) – więc sami też mocno rozpędzać się nie mogliśmy 😅
Warto jednak mimo wszystko w trakcie poruszania się po drogach w Omanie mieć się na baczności, a to z kilku powodów…
Uwaga wielbłąd!
Gdy na początku widywaliśmy takie znaki przy drogach, to wydawały nam się one bardzo zabawne 😂

Jednak szybko normą stały się dla nas wielbłądy tuż przy drodze lub wprost na środku jezdni czy nawet na skraju autostrady. Z resztą nie tylko wielbłądy, bo i wszechobecne kozy czy owce również lubią się przechadzać autostradami 😮 Ale to na wielbłądy trzeba szczególnie uważać, bo te potrafią biegać z prędkością nawet do 60 km na godzinę – i gdy taki wielbłąd wejdzie na jezdnię, zwłaszcza gdy jest ciemno, naprawdę może być nie za wesoło.

Z ciekawostek – w związku z prędkością, jakie wielbłądy potrafią osiągnąć, w Omanie popularne są wyścigi z ich udziałem, a najlepsi trenerzy wielbłądów podobno mają wręcz status gwiazd!
Jakość nawierzchni
Pomimo, że obecnie w Omanie jest sporo dróg i autostrad, to ich jakość pozostawia jednak czasami co nieco do życzenia. W autostradach (zwłaszcza tych znajdujących się dalej od stolicy) zdarzają się dziury, a oprócz tego… są na nich progi zwalniające! Potrafią one mocno zaskoczyć – często są ledwo widoczne na asfalcie, w dodatku nie zawsze są stawiane przed nimi ostrzegawcze znaki pionowe! A przejechanie przez próg z prędkością 100km/h – średnie uczucie, uwierzcie 😅
Surowe prawo drogowe
Na drogach w Omanie warto mieć się na baczności z jeszcze jednego powodu – surowego prawa drogowego! Za dwukrotny przejazd na czerwonym świetle grozi nie mandat, a areszt! Ale może dzięki temu omańscy kierowcy jeżdżą dobrze i przepisowo.
Taksówki
Jeszcze jednym środkiem transportu, z jakiego korzystaliśmy akurat w stolicy, był omański odpowiednik Ubera. Nazywa się on Otaxi – ceny były trochę niższe niż Uber w Polsce (listopad 2023).

Co ciekawe, podróżując w ten sposób spotykaliśmy się tylko z omańskimi kierowcami, co nas nieco zdziwiło, ponieważ w wielu miejscach takich jak sklepy czy restauracje obsługą często byli azjatyccy imigranci. Okazało się, że w Omanie niektóre zawody są w pewien sposób regulowane i dostępne wyłącznie dla Omańczyków – i takim zawodem jest chociażby taksówkarz.
Noclegi
Początkowo nasz plan związany z noclegami zakładał, że w większości będą wyglądały pna właśnie tak:

Autko miało być zarówno naszym środkiem transportu jak i domem na kółkach. Niestety już pierwszej nocy okazało się, że ma ono jedną, pozornie nieistotną wadę. Mianowicie, jeden z tylnych foteli był uszkodzony i nie dało się go rozłożyć na płasko. Tym samym przestrzeń przeznaczona do spania drastycznie się zmniejszyła.
Nie przeszkodziło nam to jednak uczcić w autku urodzin Piotrka. To już chyba taka nasza mała tradycja, że co roku urodziny zostają go gdzieś w podróży 😁 Tym razem dosłownie na trasie, pośrodku niczego! Oczywiście toast wznosiliśmy drinkami bezalkoholowymi, bo jak na kraj muzułmański przystało, alkohol nie jest tu do końca mile widziany.


Nocowanie na dziko – bezcenne!
Wracając jednak do naszych noclegów – sytuacja zmusiła nas do skorzystania z opcji awaryjnej. A mianowicie do rozłożenia namiotu, który zabraliśmy ze sobą „na wszelki wypadek” oraz do zarezerwowania kilku nocy przez AirBnB.

A tutaj możecie zobaczyć przykładowe ceny naszych noclegów:

Oczywiście nocowanie w namiocie na dziko – bezcenne 😁 Zwłaszcza, jeśli budziły nas takie widoczki:

Jak się okazało – Oman nie tylko jest stworzony do off roadu, ale także do nocowania na dziko! Można tu spać na dziko praktycznie wszędzie. Niewiele jest miejsc, w których nie można rozbić namiotu – niedozwolone jest to głównie w miastach, czy na prywatnych posesjach. Takie podróżowanie i noclegu dodatkowo bardzo ułatwiają stojące często przy drogach dystrybutory z wodą.


Jedzenie
Kuchnia omańska to w dużej mierze miks kilku kuchni: arabskiej, indyjskiej, a czasem i afrykańskiej. Wynika to głównie z bliskości kilku kontynentów i krajów. Bardzo popularne są tutaj dania mięsne z dodatkiem ryżu, często mocno przyprawionego – kardamonem, szafranem, cynamomen, imbirem czy kurkumą – jest mocno aromatycznie 😋
Omańczycy jadają sporo wołowiny, drobiu, czy mięsa wielbłądziego. Natomiast, jak to w kraju islamskim bywa, nie kupicie tu wieprzowiny – religia uznaje ją za mięso szkodliwe i tym samym jest ona zakazana.
Natomiast możecie tu zjeść sporo potraw z grilla! Tak jak i Polacy, Omańczycy uwielbiają biwakować i grillować 😁 Widzieliśmy sporo osób biwakujących wieczorami na plaży całymi rodzinami. Co więcej, nawet w małych sklepikach często znajdziecie dużo sprzętu do grillowania czy kempingowania!
Bardzo popularne w Omanie są różnego rodzaju chlebki (omański, pakistański, indyjski) – możecie je zjeść jako dodatek do dania, albo one same mogą być pełnym daniem. Podawane są na sucho, z jajkiem, serem czy w wersji na słodko – z miodem.
My próbowaliśmy chlebków omańskich, których składniki są identyczne jak znane nam lepiej podpłomyki – przygotowuje się je z mąki, wody i soli. Po upieczeniu na patelni smakują jednak bardziej jak naleśniki, tylko takie bardziej kruche i chrupiące.


Gdzie jadać w Omanie
No dobrze, to wiemy już czego możemy spodziewać się po kuchni w Omanie. Gdzie natomiast warto się „stołować”? Jeśli zależy Wam na czasie i niskiej cenie, to zdecydowanie warto wybrać się do tzw. coffee shopów (i nie mylić ich z tymi, które się Wam kojarzą z Amsterdamem 😅). Są to najczęściej małe bary, serwujące szybkie dania – falafele zawijane w pitę, burgery czy smoothies. No i oczywiście kawę, jak sama nazwa wskazuje ☕



W większości takich miejsc spotykaliśmy się z menu dwujęzycznym (ogólnie język angielski jest traktowany mocno na równi z arabskim i raczej nie mieliśmy problemów z porozumiewaniem się), jednak można się też spotkać z takim jak to poniżej – jedynie w języku arabskim. W tym miejscu nie udało nam się nic zamówić 🤣

Oczywiście oprócz coffe shopów polecamy też wybrać się do restauracji, żeby spróbować jakiś konkretnych potraw, jak chociażby takich poniżej, których próbowaliśmy akurat w Nizwie:


Kawa – nieodłączny element „kulturowy” w Omanie 😁
Kawę w Omanie widywaliśmy wręcz na każdym kroku. Bardzo popularne jest tzw. omani coffee – kawa gotowana z dodatkiem kardamonu i szafranu, podawana w tradycyjnym dzbanku „dallah” i nalewana do małych filiżaneczek. Bardzo aromatyczna! Mieliśmy wrażenie, że Omańczycy piją ją na okrągło – zarówno w dzień, jak i w nocy! Co więcej, ta kawa była często dostępna w różnych miejscach zupełnie za darmo – w hotelu, na targowisku, w sklepie. Podobno nawet częstują nią w urzędach i bankach, ale tego nie testowaliśmy 😉 A do tej kawy bardzo często dodawana była przekąska w postaci daktyli…


Daktylowy raj
A Oman to wręcz królestwo daktyli. Jest ich tutaj ponad 250 rodzajów, a na targowiskach są sprzedawane wręcz w hurtowych ilościach! Podróżując po kraju, można się często spotkać z pięknymi gajami daktylowymi.

I myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie – są odmiany bardziej lub mniej słodkie, twarde, miękkie, suche czy mokre. Co więcej, daktyli można również spróbować pod postacią przeróżnych past, często z dodatkiem pistacji.



A skoro już mowa o słodkościach… to będąc w Omanie koniecznie trzeba spróbować chałwy! I tu musimy się przyznać, że właśnie z tego powodu zarówno nasze bagaże, jak i my sami ważyliśmy nieco więcej w drodze powrotnej do Polski 😅
Kultura
Oman jest krajem arabskim, bardzo mocno zakorzenionym w swojej kulturze, ale też nie unikającym nowoczesności. I rzuciło nam się to w oczy od razu po przylocie, jak zobaczyliśmy oznaczenia toalet na lotnisku. Jednocześnie nowoczesne i mocno nawiązujące do kultury.


Kultura jest tutaj bardzo mocno powiązana z religią. W związku z tym meczety to nieodłączny element krajobrazu w Omanie. Widzi się je prawie na każdym kroku – na nas robiły niesamowite wrażenie, zwłaszcza jeśli chodzi o ich wielkość i architekturę. Niestety mogliśmy je oglądać jedynie z zewnątrz, ponieważ niemuzułmanie w Omanie nie powinni wchodzić do środka.


Wyjątkiem jest Wielki Meczet Sułtana Qaboosa, o którym więcej możecie przeczytać w osobnym blogpoście. Ale też jego zwiedzanie jest ograniczone – można to robić tylko w godzinach porannych, za wyjątkiem piątków, ponieważ jest to dla muzułmanów najważniejszy dzień w tygodniu, który jest również dniem wolnym – warto pamiętać!
Omańczycy jako muzułmanie modlą się 5 razy w ciągu dnia – i to o dość ściśle wyznaczonych porach. Co więcej, zmieniają się one każdego dnia, ponieważ zależą od pory roku, miejsca na świecie oraz położenia słońca/księżyca. O modlitwie przypominają nawoływania z minaretów.

Muzułmanie do modlitwy powinni przystępować będąc czystymi zarówno na duszy, jak i na ciele. W związku z tym przed modlitwą często sięv obmywają – w okolicach meczetów widywaliśmy publiczne łazienki, studnie, fontanny, czy po prostu kraniki z wodą, które im to umożliwiają.
Oprócz tego przed wejściem do świątyni trzeba ściągnąć obuwie. Stąd też można się spotkać z takimi szafkami przy meczetach. A jeśli ich nie ma, to buty zostawia się po prostu na schodach przed wejściem do świątyni.


My również tak swoje zostawiliśmy, aczkolwiek słyszeliśmy o historiach, że czasami po wyjściu z meczetu może być ciężko odnaleźć swoją parę wśród setek butów 😅
Ubiór
Będąc w Omanie naszą uwagę bardzo przykuwały stroje Omańczyków. I to już od samego początku, jak tylko zobaczyliśmy wspomniane wcześniej oznaczenia toalet na lotnisku 😁
Stroje mężczyzn
Mężczyźni chodzą w długich, najczęściej białych strojach, tzw. diszdaszach. I wbrew pozorom, nie jest to ubiór od święta – co nas mocno zdziwiło. Kiedyś był to oficjalny strój, który trzeba było nosić do pracy, głównie w firmach państwowych i urzędach. Jednak Omańczycy uznali diszdasze za bardzo praktyczne i przyjęły się jako ubranie codzienne, a nie tylko do pracy.

Co więcej, diszdasze można kupić już dla dzieci przedszkolnych! Znajomy Polak, który już od kilkunastu lat mieszka w Omanie, pokazał nam strój kupiony dla synka do przedszkola z okazji Narodowego Święta Omanu.

Nakrycia głowy
Nieodłącznym elementem stroju Omańczyka jest również nakrycie głowy. A są ich dwa rodzaje.

Kumma jest używana na co dzień. Widzieliśmy ich wiele i choć pozornie mogą się one wydawać podobne, to nie widzieliśmy chyba dwóch identycznych!


Mussar – to jest natomiast bardziej oficjalne i odświętne nakrycie głowy. Jest to chusta związywana na głowie w specjalny sposób. Słyszeliśmy, że sposób tego wiązania różni się podobno w każdej rodzinie! Nie wiem co prawda, czy da się wymyślić aż tyle różnych wiązań… ale faktycznie nie widzieliśmy chyba dwóch identycznych, więc kto wie 😉
A takie kummy czy diszdasze, można zakupić w zwyczajnym markecie 😅


Stroje kobiet
Kobiety w Omanie również noszą długie stroje, zwane abajami. I są one aktualnie praktycznie tylko czarne. Natomiast podobna dwa, trzy pokolenia wstecz królowały kolorowe i kwieciste wzory! Kolor czarny jest wyłącznie kwestią mody, która przyszła z innych krajów muzułmańskich, przede wszystkim z bardziej radykalnej Arabii Saudyjskiej.

Starsze panie faktycznie można jeszcze zobaczyć w dużo bardziej kolorowych i wzorzystych abajach. Natomiast młodsze pokolenie ubiera się jednak właściwie tylko na czarno! A spójrzcie jeszcze uważnie na zdjęcie poniżej – pod abają dziewczyna ma… zwykłe dżinsy! Okazuje się, że pod abajami czy diszdaszami Omańczycy często noszą bardziej znane nam zachodnie ubrania.

Oman – jak się ubierać?
A jak my się powinniśmy ubrać wybierając się do Omanu? Przede wszystkim pamiętajmy, że podejście do nagości jest tam inne niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni w Europie. Tak więc z szacunku dla ludzi i kultury, dobrze jest pamiętać o odpowiednim ubiorze 😊
Pamiętajmy przede wszystkim o tym, żeby mieć zakryte kolana oraz ramiona (i tyczy się to zarówno kobiet jak i mężczyzn). Bardzo polecamy długie, szerokie i zwiewne spodnie – było nam w nich wbrew pozorom chłodniej, niż w krótkich spodenkach!
Informacja dla dziewczyn – nie ma potrzeby zakrywania głowy w Omanie. Ja natomiast często to robiłam ze względu na ochronę przed słońcem, które bardzo mocno potrafi dać się we znaki 🥵 Oczywiście wyjątek stanowi wejście do meczetu – gdzie oprócz zakrytej głowy u kobiet, należy mieć również długi rękaw i nogawki (to dotyczy wszystkich i jest mocno pilnowane!).
O odpowiednim ubraniu pamiętajcie też podczas kąpieli – legginsy i t shirt zakładane na strój sprawdzają się naprawdę dobrze!

Planujesz wyprawę na własną rękę do Omanu?
Mamy nadzieję, że udało nam się odpowiedzieć na przynajmniej część Waszych pytań! Jeśli macie w planach samodzielne zwiedzanie Omanu i pojawiają się Waszej głowie jeszcze jakieś pytania, dajcie nam znać – najlepiej kontaktujcie się z nami przez prywatną wiadomość na instragramie. Chętnie pomożemy, jeśli tylko będziemy w stanie! A tymczasem, życzymy Wam udanych podróży i kto wie, może do zobaczenia gdzieś w trasie😍